FARSA

(25.04.1996 - 10.08.1999)

         Zawsze, gdy siadam do pisania o niej, zastanawiam się jak przelać na papier te krótkie 3 i pół roku, ktore z nią przeżyłam.

         Urodziła się 25.04.1996 r. w Bydgoszczy. Do mojego domu trafiła w wieku 6-ciu tygodni. No i zaczęło się: nieprzespane noce, zniszczone meble... Ta smarkula myślała, że zdominuje cały dom. Kilka tygodni trwało wybijanie jej z główki, że to nie ona jest najważniejsza na świecie. Wynik był taki, że wyrosła na wspaniałą, kochaną i wierną przyjaciółkę.

         Przez całe swoje życie SiSi (tak na nią mówiłam) próbowała się zaprzyjaznić z moją , starszą o cztery lata , Azją. Niestety AZJA nigdy jej nie zaakceptowała. Mimo to, na pokazach szkolenia stanowiły zgraną parę. FARSA i AZJA były zapraszane na pokazy szkolenia i jako jedyne w grupie, chodziły (dwie jednocześnie) przy nodze, warowały, siedziały... Gdy trzeba było, wykonywały moje polecenia oddzielnie, niezależnie od siebie. Równie wspaniale radziły sobie na torze agillity.

         W dniu, gdy FARSA została mamą, okazało się, że mam w domu 10 (!!!) chartów afgańskich! Byłam przerażona!... Jak znalezć dom wszystkim maluchom ?! Trochę to trwało i w końcu wszystkie charcięta (z perypetiami lub bez) znalazły swoje miejsca.

         Tylko jeden, ostatni z miotu, piesek wrócił do mnie i już został. Dopiero wtedy ujrzałam jak afgan może być szczęśliwy. SiSi była szczęśliwa, że wreszcie miała z kim się bawić, biegać i kogoś, kto wreszcie ją zaakceptował, bo AZJA nadal jej nie tolerowała.

         Jaka była SiSi?    Była największą na świecie pieszczochą. Gdy spała ze mną w łóżku (bo chyba nie ma takich, które nie śpia w łóżkach), starała się nie wiercić bo wiedziała, że wtedy ją wyproszę! Uwielbiała, żeby ją drapać za uchem, mruczała wtedy z takim zadowoleniem... Dała mi całe swoje życie - kochała mnie! Taki jest też jej synek - BYRON.

         Gdy odeszła, nie mogłam w to uwierzyć. Jak mi jej brakuje niech świadczy fakt, że często wołam jej imieniem na LILKE, a gdy piszę te słowa mija 5 lat od śmierci SiSi. Mam nadzieję, że tam gdzie teraz jest FARSA, psy mogą spać w łóżkach i jest ktoś, kto drapie ją za uszkiem.

         FARSUNIU - zawsze bedę pamiętać o Tobie i choć w moim życiu zjawią się może inne pieski, to wiedz, że Ty bylaś, jesteś i będziesz najwspanialszą!!!

Byłaś pierwszym afganem w moim życiu!!!

Dziękuję Ci !!!

         Zapraszam na stronke SiSi






© Bene Natus